krzysztofsiwek.pl - udar mózgu - moje życie i rehabilitacja

sprawdzamy stan oka, czyli Krzych znów na badaniach

W sobotę mieliśmy okazję być na badaniach wzroku.

Kilka dni wcześniej, przypadkiem na facebooku trafiłam na ogłoszenie pewniej dziewczyny, że na UAMie będą badania wzroku, i że zapraszają chętne osoby. Oczywiście nie zastanawialiśmy się ani minuty i wysłałam info, że bardzo jesteśmy zainteresowani. Krzych jest wprawdzie pod kontrola lekarza z centrum okulistyki, ale zawsze warto zasięgnąć opinii innych.

I tak w sobotę, wylądowaliści w pracowni fizyki widzenia i optometrii UAMu, a Krzych ponad 3 godziny spędził na badaniach. Byłam mega zaskoczona, wiecie.. myślałam, że to takie standardowe badania rach ciach.. jakie każdy miewa u okulisty. A tam zajęto się nami bardzo szczegółowo, rozszerzone badania widzenia, badanie pola widzenia, badanie OCT. Do tego zaproszono nas na ponowne badanie kontrolne za pół roku, jeśli będą ku temu wskazania wykonają USG oka.

Na szczęście wszystko jest w normie.

Może przypomnę co z tym Krzychowym okiem. 

Pęknięcie naczyniaka spowodowało duży krwotok śródmózgowy i niestety nastąpiło przebicie się krwi do ciała szklistego oka (galaretowatej substancji wypełniającej gałkę oczną, której nadaje kształt). Niestety część krwi nie uległa rozkładowi, i w ciele szklistym zostały resztki organiczne, które nazywamy mętami. Te resztki (męty) przybierają postać drobnych ciemnych plamek, punkcików, nitek, sieci pajęczyn. Krzych akurat widzi cieniutkie niteczki.

My mieliśmy ogromne szczęście, ponieważ pomimo lekarskich diagnoz i przewidywań większa część tych resztek uległa rozkładowi i wchłonięciu – to był nasz mały cud, Tak chyba nawet to opisywałam na starym blogu.

Początkowa wielkość metów była na tyle duża, że było duże zagrożenie rozwarstwienia siatkówki, ale powodowało także duże ograniczenie widzenia (przysłaniało obraz). Ówczesny stan kierował nas operację usunięcia tych metów - witrektomię. Operacja ta niesie ze sobą ryzyko powikłań w postaci jaskry, zaćmy, infekcji oka, a także odwarstwienia siatkówki.

Tym razem uratował nas NFZ i kolejki (!!??).

Termin operacji otrzymaliśmy na za 5 lat. Po trzech latach, na kolejnej rutynowej kontroli (co pół roku sprawdzaliśmy czy stan nie ulega pogorszeniu, i nie pojawia się rozwarstwienie siatkówki, wtedy trzeba robić operację natychmiast, i wtedy NFZ kwalifikuje bez kolejek) - okazało się, że męty w większej części uległy wchłonięciu. Zdumienie, i radość przede wszystkim, nie tylko nasze, ale i naszego lekarza prowadzącego (choć tu większe zdumienie ;)).

Obecny stan jest taki, że nadal w ciele szklistym pozostała niewielka ilość tych metów, ale na tyle mała, że biorąc pod uwagę wszelkie ryzyka związane z operacją, lepiej jej nie robić  Krzych też już się przyzwyczaił, że obraz przysłaniają mu niteczki, lub czasem widzi świat jak przez mgłę.

Ostatnio zmienianywtorek, 25 październik 2016 19:18
  • Czytany 1750 razy
Powrót na górę