krzysztofsiwek.pl - udar mózgu - moje życie i rehabilitacja

fajne rzeczy u nas

Tak.. dzieją się u nas teraz niesamowite rzeczy..

Po pierwsze, wsparcie finansowe..Trudno opisać emocje, które towarzyszą nam zawsze, kiedy zaglądamy na nasze fundacyjne konto i widzimy spływające wsparcie.. radość, aż rozrywa serducho!! :) Taki porządny kop energii i motywacji do działania. A potem przychodzi spokój - bo mamy na kolejne godziny, tygodnie terapii. Niedowierzenie i wzruszenie, bo ktoś nam zaufał, i uznał, że warto nam pomóc.. Nie wspominamy tu o tym, bo każdy woli pomagać anonimowo. Dziś, przy okazji otrzymania kolejnej darowizny, chciałam podziękować Wam wszystkim, za każdą podarowaną złotówkę. Wzruszacie nas za każdym razem. Dajecie wiarę, że są dobrzy ludzie, dajecie poczucie, że nie jesteśmy sami. Dajecie kopa do działania. Sprawiacie, że łatwiej prosić o kolejną pomoc. Prościej schować dumę i wyjść do Was z kolejną prośbą o 1% podatku. Tak, w tym roku to już piąty raz, jak prosimy.

Krzych zachorował we wrześniu 2010r. Szybko przeleciało do stycznia, i zaczął się czas zbiórki 1%. Krzych nadal był na wczesnej szpitalnej rehabilitacji. Dopiero oswajaliśmy się z tym, z czym przyszło nam się zmierzyć. Wtedy nie mieliśmy jeszcze pojęcia, jak kosztowne będzie to wszystko. I jak system zostawi nas samych sobie. Myśl o zbiórce gdzieś zaświtała, ale wtedy byliśmy jeszcze przekonani, że wraz z rodziną damy radę sami. Później, już wiedzieliśmy, że sami na pewno nie damy rady. Bo roczne koszty rehabilitacji idą w dziesiątki tysięcy złotych. Przez kilka miesięcy oswajałam się z myślą, że rozwiązaniem jest prosić o wsparcie. Pamiętam do dziś te emocje, kiedy wysyłałam pierwsze prośby o darowizny. I bardzo to przeżyłam. Darowizny spływały.. Od Krzycha pracodawcy, przyjaciół, znajomych, znajomych znajomych, a nawet nieznajomych. Radość, wzruszenie, bo jednak nie jesteśmy sami.

Potem przyszedł czas na naszą pierwszą zbiórkę 1% podatku. Przygotowywałam się chyba tygodniami, by poprosić o ten 1% podatku. I znów ogromny stres. Bo to ciężka praca. Tegoroczna akcja jest naszą piąta z kolei. I tak co rok wychodzimy do Was, prosimy i zawsze otrzymujemy od Was wsparcie.

Po drugie.. II koncert charytatywny, nad którym teraz pracujemy wspólnie ze znajomymi. Jedno nasze słowo, sms, mail i stawiacie się ze wsparciem, pomysłami, energią. Kolejny raz zdumiała nas także otwartość, by nam pomóc... jeden mail do wykonawców muzycznych i błyskawiczna reakcja: TAK, zagramy dla Krzyśka!

Dziękujemy! :)

Uff.. wyszedł nam wpis sentymentalny, wybaczcie ;) ale  tyle  u nas fajnych rzeczy, i emocje nas nie opuszczają.. :)

Ostatnio zmienianywtorek, 25 październik 2016 15:44
Powrót na górę