krzysztofsiwek.pl - udar mózgu - moje życie i rehabilitacja

wolontariat - kilka słów podsumowania

Dziś krótkie podsumowanie. Skąd w ogóle pomysł na wolontariat? Już od dłuższego czasu szukamy czegoś, co pozwoli Krzychowi wyjść z domu, do ludzi. Mieć kawałek życia poza salą rehabilitacyjną, być za coś odpowiedzialnym, robić coś sensownego, a przede wszystkim celowego. Mieć kawałek odrębnego życia. Bez mojej obstawy. Pomysł tego konkretnego wolontariatu (w czasie festiwalu Malta) podsuneli nam nasi znajomi. Napisaliśmy zgłoszenie i się udało:)

Fantastycznie było być częścią takiego przedsięwzięcia. Poznaliśmy fajnych ludzi, nie wspomnę już, że mieliśmy możliwość zobaczyć wiele dobrych wydarzeń, których (bądźmy szczerzy) pewnie byśmy nie widzieli gdyby nie wolontariat, bo bylibyśmy w wirze codziennych ćwiczeń. Był to dla nas, dla Krzycha czas bardzo intensywny. Praktycznie przez cały tydzień Krzych wspomagał jakieś wydarzenie. Doskonała mobilizacja dla mózgu ;)

Muszę jednak napisać, że nie wszystko poszło zgodnie z moimi oczekiwaniami wobec tego wolontariatu. Głównym celem jaki ja sobie założyłam, było to, że Krzych w końcu poprzebywa bez mojej obstawy. I ten cel zawalilismy na całego. Oczywiście z mojej winy, a jakże;) 

W czasie spotkania organizacyjnego, które odbyło się na kilka dni przed festiwalem, włączyło mi się zwykłe matkowanie. Towarzysząc Krzychowi na tym spotkaniu organizacyjnym naszło mnie zwątpienie, czy oby nie rzucam krzycha na głęboką wodę. Na spotkaniu poczułam presję tego festiwalu - bo międzynarodowy, bo intensywny i wymagający szybkiego działania. Zwątpiłam,czy Krzych zawsze sobie poradzi, a nie chciałam obarczać dodatkowo nienanych osób (przypisanych wspólnie z krzychem na wydarzenia), przecież mogłoby się zdarzyć, że Krzychowy mózg "nie zadąży", nie wiedziałam, jak ta obsługa widza będzie wyglądać w rzeczywistości.

I co zrobiłam? Oczywiście zgłosiłam się, że będę Krzycha wspomagać na jego dyżurach. Potem okazało się, że czasem brakowało wolontariuszy i ostatecznie bywaliśmy tylko ja i Krzych. Plan samodzielnej Krzychowej pracy, bez mojej obecności totalnie nie wypalił. Cóż, mogę być zła tylko na siebie..

I oczywiście zapraszamy na kilka zdjęć. Do obejrzenia TUTAJ

 

Ostatnio zmienianyczwartek, 06 lipiec 2017 20:27
  • Czytany 1085 razy
Powrót na górę