krzysztofsiwek.pl - udar mózgu - moje życie i rehabilitacja

Namiastka samodzielności

Taka sytucja dziś :)

Wychodzę ze spotkania służbowego i widzę SMSa od Krzycha: Jadę do kumpla. Wrócę wieczorem.

W pierwszej chwili pomyślałam, że Krzych mnie wkręca, jak to on ma w zwyczają. Dzwonię. Okazało się, że faktycznie był w tramwaju, jechał do kumpla, który chwilę wcześniej zadzwonił, że siedzi w domu z chorymi dzieciakami.

Bardzo mnie ucieszyła ta sytuacja :) Dlaczego? Bo wiem, ile dla Krzycha znaczył już sam telefon od kumpla, że pomyślał o nim, że miał ochotę się spotkać.

Ale też fakt, że Krzysiek sam sobie poradził, aby dojść na przystanek tramwajowy, a potem dojechać (z przesiadką!) na drugi koniec miasta. Niestety niepełnosprawność zamknęła w jakimś stopniu Krzycha w czterech ścianach, bo uzależniła go od pomocy osób trzecich, głównie z tego powodu, że uszkodzony mózg nie ogarnia otaczającej rzeczywistości. To nie jest komfortowa sytuacja dla faceta, który żył aktywnie, zdobywał górskie szczyty, realizował się w pracy. Wiem, że siedzenie w domu bywa dla Krzyśka nie do zniesienia. A przede wszystkim frustruje go niemożność samodzielnego życia, podejmowania decyzji, robienia samemu różnych rzeczy, takim np jak wypad na basen, siłownię czy do znajomych.

Krzych rzadko się żali, ale jeśli już ma gorszy dzień, to właśnie żali się na ten brak samodzielności, że nie może nic sam, że nie ma własnego życia, własnych decyzji, planów, że wszystko zawsze musi ze mną.

Dlatego tak bardzo się cieszę na dzisiejszą sytuację. Bo dała Krzyśkowi namiastkę normlności. Telefon od kumpla, własna decyzja i pojechał. Bez pomocy. Beze mnie. Zrobił coś sam. I jest 22:30 a nadal go nie ma ;)

 

 

 

Ostatnio zmienianyśroda, 19 kwiecień 2017 21:13
  • Czytany 2134 razy
Powrót na górę