krzysztofsiwek.pl - udar mózgu - moje życie i rehabilitacja

Iwona Kruszyńska

Iwona Kruszyńska

URL strony: http://www.krzysztofsiwek.pl

[Filmik] 9 lat krzychowej walki. Czy było warto?

  • luty 6, 2019
  • Dział: tresc

Kochani! Zapraszamy na krótki filmik, pokazujący kilka najważniejszych milowych kroków krzychowej walki. Zaczynamy 9 rok naszej walki o marzenia - sprawność pozwalającą na samodzielne życie. Dostajemy sporo pytań, w jakim stanie był Krzysiek tuż po udarze, w jakim jest teraz, czy rehabilitacja coś pomogła, i czy nadal pomaga.

Ja wiem, że ktoś kto słyszy, że właśnie zaczynamy 9 rok walki pomyśli sobie, o rany! A potem pojawia się dalszy ciąg pytań - czy to w ogóle warto? Czy po takim okresie od udaru można jeszcze coś wypracować? Mam nadzieję, że nasz filmik odpowie na te wszystkie pytania, rozwieje wątpliwości.. To taki nasz 10yearschallenge, tylko w naszym wypadku 9 lat.

Aby obejrzeć filmik kliknij tutaj: KLIK

Grudzień 2010r, trzy miesiące po udarze, Krzych stawiał wtedy swoje pierwsze kroki.
Styczeń 2019 - Dziś Krzych pływa,  jeździ na rowerze, kieruje autem i gra w poznańskiej amatorskiej lidze tenisa stołowego.

Za nami kawał dobrej roboty. Przynacie, że Krzych zrobił niebywałe postępy. Ja wiem.. masa czasu byla potrzebna na to. Niestety tak to wygląda przy rozległych uszkodzeniach mózgu. My jesteśmy wdzięczni, że choroba nie zamknęła Krzycha w czterech ścianach, że wtedy 8 lat temu uwierzyliśmy, że mózg ma zdolności regeneracyjne, że istnieje coś takiego jak neuroplastyczność mózgu. I podjeliśmy walkę.


Wchodzimy w 2019r w świetnej formie, z ambitnymi celami i chyba jeszcze większymi marzeniami.
I całym sercem dziękujemy, że jesteście z nami i pomagacie nam finansowo, sprawiając, że spełania się to największe marzenie Krzycha i moje.

 

Wylicytuj sesję foto w górach!

  • styczeń 3, 2019
  • Dział: tresc

Kochani! Trwa właśnie licytacja sesji fogoraficznej w górach. Sesję zrobią Asia i Łukasz, których zdjęcia po prostu zachwycają. Zerknijcie sami na ich bloga - Szlakami Naszego Życia. Rocznie przemierzają ponad 1000km po górach, przy okazji dzieląc się ich pięknem.  

I teraz jest okazja, że Ktoś z Was może mieć tak piękną pamiątkę z wędrowania po górach. Gorąco zapraszamy do licytacji na Charytatywni Allegro - wystarczy kliknąć TUTAJ. Myślę, że taka sesja będzie wspaniałym prezentem na rocznice ślubu, urodziny, ślub.. lub po prostu pamiątką wspólnego wypadu w góry. Dodam, że cały dochód z licytacji przeznaczony jest na wsparcie Krzychowej rehabilitacji.

 

Dziękujemy za piękną akcję 1% podatku dla Krzyśka

  • grudzień 10, 2018
  • Dział: tresc
Mamy w końcu wyniki akcji 1% podatku. W tym roku wspólnie uzbieraliśmy dla Krzyśka - 35 557,90 pln!! Tak! Dokładanie taka kwota została zaksięgowana na Krzychowym subkoncie. Nie potrafię opisać słowami emocji, które mamy z Krzyśkiem w naszych serduchach. Dziękuję❗️ Dziękuję❗️ Czujemy ogromną radość, wdzięczność i siłę do dalszej walki. Cudownie czuć, że w trudnych chwilach nie zostało się samemu. Wiecie, jakie to piękne uczucie wiedzieć, że z początkiem 2019 możemy nadal działać, że możemy kontynuwać rehabilitację. Kolejny turnus już zarezerwowany na luty 2019. Dziękujemy Wszystkim za każdą złotówkę przekazaną dla Krzycha.
 
W piątek Krzysiek zakończył ostatni turnus w tym roku. Rozmawialiśmy z naszą terapetką o tym, że ten rok był naprawdę ciężki, ale przyniósł dużo dobrego, dużą poprawę w sprawności fizycznej ale i mentalnej, umysłowej. Napiszę o tym więcej wkrótce. Dziękujemy, że pomagacie nam mierzyć się z tym draństwem, z tymi wszystkimi skutkami udaru mózgu, że pomagacie wygrywać kolejne małe bitwy i spełniać nasze marzenie o sprawności, która daje Krzychowi samodzielność życiową.

O wyzwaniach, pasji i naszych marzeniach - wywiad dla Oli z bloga Blondynka

  • grudzień 6, 2018
  • Dział: tresc

Dziś chcemy się podzielić z Wami wywiadem, który popełniła z nami w paźdzerniku Ola Górska prowadzące bloga  Blondynka. Opowiadamy o tym jak choroba Krzyśka wpłynęła na nas, o wyzwaniach, pasji i naszych marzeniach. Wywiad przeczytacie klikając TUTAJ.

 

Wywiad jest publikowany na facebooku, zatem dla Tych, którzy nie mają konta na tym portalu, zamieszczamy wywiad poniżej.

Historia miłości Iwony i Krzysztofa.?

Blondynka

Zapraszam Was dziś do zapoznania się z historią Iwony i Krzysztofa- pary?‍❤️‍?, w której życiu niepełnosprawność pojawiła się nagle. Jak (i czy w ogóle) wpłynęło to na ich relację dowiecie się po przeczytaniu wywiadu.

Blondynka: Jak się poznaliście?
Krzysiek: W klubie, na imprezie.
Iwona: Dokładnie tak. Poznaliśmy się w styczniu 2007 roku na imprezie, byłam wtedy na ostatnim roku studiów. I była to moja „pożegnalna impreza” z przyjaciółmi, ponieważ otrzymałam pracę w innym mieście, za kilka dni czekała mnie przeprowadzka. Pamiętam, że byłam przeziębiona i trochę nie miałam ochoty na wyjście. Z tamtego wieczoru mam takie wspomnienia: w klubie panował nieziemski tłok, co jakiś czas “wpadał na mnie” pewien chłopak, co mnie strasznie irytowało, do tego stopnia, że postanowiłam mu zwrócić uwagę… to był Krzysiek, przegadaliśmy do rana. I tak się zaczęło. ?

Blondynka: Jak długo jesteście razem?
Krzysiek: 11 lat.
Iwona: Od lutego 2007. Pierwszy rok naszego związku był związkiem weekendowym, bo tuż po imprezie, na której się poznaliśmy, ja wyprowadziłam się do innego miasta, a Krzysiek przyjeżdżał do mnie na każdy weekend w odwiedziny. Po roku, wspólnie stwierdziliśmy, że taki weekendowy związek jest bezsensowny, chcemy spędzać ze sobą więcej czasu, zdecydowałam wracać do Poznania.

Blondynka: Kto pierwszy poczuł tak zwane „motyle w brzuchu”?
Krzysiek: Trudne pytanie, nie pamiętam.
Iwona: Trochę wstyd się przyznać, ale ja też nie pamiętam. Na swojej pierwszej randce byliśmy z miesiąc po imprezie, na której się poznaliśmy. Pamiętam, że do kawy jedliśmy szarlotkę.? Przegadaliśmy kilka godzin. I wtedy chyba się zaczęło. Pamiętam też porannego, walentynkowego SMS-a od Krzycha. To było jeszcze przed tą naszą pierwszą randką.

Blondynka: Które z was pierwsze przyznało się do uczuć?
Krzysiek: Nie pamiętam…
Iwona: Pewnie ja. ;)

Blondynka: Pytanie do osoby niepełnosprawnej – czy bałeś się przyznać do swoich uczuć, czy miałeś lęk przed odrzuceniem?
Krzysiek: Poznaliśmy się z Iwonką jak byłem zdrowy. Niepełnosprawność spadła na mnie trzy lata później – we wrześniu 2010r. – kiedy doznałem rozległego udaru mózgu.
Iwona: Mieliśmy ogromne szczęście (myślę, że Ktoś nad Krzychem czuwał), bo tamtego dnia wróciłam wcześniej z pracy do domu, ponieważ w biurze nie było od rana prądu. Wolę nawet nie myśleć co byłoby, gdybym tamtego dnia nie wróciła do domu wcześniej, albo udar wydarzył się kilka dni wcześniej - w weekend, kiedy byliśmy z Krzyśkiem w górach na skałkach i wylew nastąpiłby w czasie wspinaczki. Krzysiek: Nie, nigdy nie miałem takich obaw, że Iwonka może mnie zostawić, bo teraz jestem mało sprawny. Iwona: To dla mnie chyba najlepsza rzecz jaką mogę usłyszeć. Znaczy, że potrafię pokazać, że go kocham.

Blondynka: Po jakim okresie znajomości nastąpił taki moment, że ujawniliście się ze swoimi uczuciami? A może była to miłość od pierwszego wejrzenia?
Krzysiek: Nie pamiętam teraz dokładnie. Na pewno na początku poznawaliśmy się i potem pojawiła się miłość.
Iwona: Nie wiem czy miłość od pierwszego wejrzenia, ale na pewno coś zaiskrzyło. ? Tak sobie myślę, bo przez kolejny rok Krzysiek przyjeżdżał do mnie z Poznania ponad 130km w każdy weekend.
Krzysiek: Ale latem 2007 byliśmy już na wspólnych wakacjach. Dopiero latem, bo na majówkę do Budapesztu, gdzie jechałem ze znajomymi, nie dała się namówić. I
wona: Ja to pamiętam tak, że mnie po prostu nie zaprosiłeś do tego Budapesztu. (śmiech) :D

Blondynka: Kiedy stwierdziliście, że to, co was łączy to miłość?? Co takiego się wtedy wydarzyło?
Krzysiek: To jest straszne, ale nie pamiętam już teraz. No cóż, mam w końcu problem z pamięcią. ?
Iwona: Kiepskie tłumaczenie- ale z krótkoterminową- a to było 10 lat temu. ? Niestety, ja też nie pamiętam, myślę, że to po prostu poczuliśmy, nic się konkretnego nie wydarzyło.
Krzysiek: Pierwszy rok to głównie rozmowy telefoniczne, SMS-y i rozmowy na gg- o rany, tak dawno to było. (śmiech):D
Iwona: To trochę straszne, że nie pamiętamy takich rzeczy. I chyba pokazuje to jedno z największych piętn choroby. Ja mogę odtworzyć emocje, które mi towarzyszyły kiedy dowiedziałam się, że Krzysiek się wybudził ze śpiączki, albo kiedy prawie pół roku później dostałam od rehabilitantki filmik z pierwszymi krokami (a diagnozy lekarzy były takie, że resztę życia spędzi leżąc w łóżku), a nie pamiętam pierwszych motyli w brzuchu, albo tego kiedy pierwszy raz wyznaliśmy sobie miłość.

Blondynka: Jaki był dla was najcudowniejszy moment w związku? Taki, który najbardziej zapadł wam w pamięci?
Krzysiek: Wspólne podróże to na pewno.
Iwona: Tak, to były piękne czasy. Uwielbiałam te nasze wspólne wędrowanie po górach. Zawsze mówiłeś, że już niedaleko. ? A taki ostatnio najcudowniejszy moment to nasz pierwszy od udaru wyjazd w góry. To było rok temu. |Krzysiek: Dałem radę wejść wtedy na Szrenicę. Małymi krokami- ledwo, ledwo. Musiało to nieźle wyglądać, bo ludzie się zatrzymywali i pytali czy nam pomóc. Iwona: I musieliśmy tłumaczyć, że Krzysiek nie skręcił sobie nogi, ale tak chodzi, bo jest po udarze. Krzysiek: Podejście nie było zbyt łatwe.
Iwona: Szczególnie dla osoby, która nie „czuje podłoża” i każda nierówność to utrata równowagi. Trochę szaleństwem to wejście było. Wchodziliśmy od stacji wyciągu.
Krzysiek: Być tak blisko i nie wejść. Iwona: Cały ty! ? Początkowo plan zakładał wjazd wyciągiem i zjazd, Krzych się uparł, że wchodzimy. Kto tam był, wie, że podejście do łatwych nie należy. I weszliśmy.
Krzysiek: Dostałem nawet brawa jak dotarłem.
Iwona: Jak dotarliśmy na szczyt, do schroniska -uczucia fantastyczne. Poczuliśmy, że to, o czym marzyliśmy – aby znów razem wędrować po górach- staje się realne.
Krzysiek: Marzyłem o tym od wielu lat.
Iwona: Wiem. ? Cudowne uczucie. Cudownie było widzieć tak szczęśliwego Krzycha. Choć w trakcie wchodzenia nie byłam pewna, czy nie będzie potrzebne wsparcie GOPR. :)

Blondynka: Jaka jest wasza definicja szczęścia?
Krzysiek: Cieszyć się życiem i sobą- pomimo mojej niepełnosprawności. I
wona: Móc zjeść wspólnie śniadanie. Wracać z pracy do domu, gdzie ktoś na ciebie czeka. Wspólne spacery, wypady w góry, gotowanie. Rodzina i przyjaciele wokół, dla których jesteś ważny. Takie proste rzeczy, ale chyba dlatego, że ja otarłam się o rzeczywistość, w której tego wszystkiego mogło już nie być.. Na co dzień jesteśmy „zadaniowcami”. Skoncentrowanymi w całości na Krzychowej walce o sprawność. Jest lista zadań. I działamy. Ale bardzo doceniamy to, że nadal możemy być razem.

Blondynka: Czy macie jakieś pasje? A jeśli tak, to jakie i czy udaje wam się je realizować?
Krzysiek: Góry i podróże. Wracamy do tego, bo mogę już chodzić coraz dłuższe dystanse. Dużo ostatnio spacerujemy.
Iwona: Naszą największą pasją i miłością są góry. To Krzysiek mnie nimi zaraził. A teraz małymi krokami wracamy do tego. Póki co, nie jest to jeszcze prawdziwe wędrowanie, bo nadal Krzych nie jest w stanie chodzić po nierównym podłożu, ale udaje nam się wyszukiwać (a raczej osobom, które kibicują Krzychowi na facebooku czy instagramie i tak samo jak on kochają góry) propozycje szlaków, którymi Krzych da radę spacerować.
Krzysiek: I lubimy grać w różne planszówki. I
wona: O, tak!

Blondynka: Jakie jest wasze największe marzenie na ten moment?
Krzysiek: Abym mógł samodzielnie funkcjonować – mój mózg wrócił do dawnej formy.
Iwona: Najgorszym skutkiem udaru, oprócz niepełnosprawności fizycznej, jest spore zaburzenie funkcji poznawczych - Krzych ma problemy z pamięcią, koncentracją. To powoduje, że nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować, bo nawet jeśli jest w stanie wykonać jakąś czynność, to głowa nie pomyśli, że trzeba byłoby to zrobić.
Krzysiek: Bardzo chciałbym wrócić do pracy. I oczywiście wyjechać na kolejne górskie wyprawy.:)

Blondynka: Jakie były/są wasze obawy związane z niepełnosprawnością i związkiem właśnie z tą osobą?
Krzysiek: Poznaliśmy się jak byłem zdrowy.
Iwona: Niepełnosprawność powstała jak byliśmy wspólnie 3 lata. Chciałam dać Krzychowi poczucie, że jestem z nim, bo kocham go bardzo, chciałam, żeby wiedział, czuł, że kocham go tak samo jak przed udarem, że jego choroba nic nie zmienia między nami. Że dla mnie jest cały czas tym samym Krzychem, inteligentnym przystojniakiem, z wielką miłością do podróżowania, z poczuciem humoru i ciętą ripostą, w którym zakochałam się trzy lata wcześniej. Absolutnie nie chciałam, aby choć przez sekundę pomyślał, że to z litości z nim zostałam po jego udarze. Zresztą ktokolwiek jest w podobnej sytuacji do naszej to wie, że z litości nie przejdzie się przez takie rzeczy jakim jest choroba czy niepełnosprawność drugiej osoby. To miłość do drugiego powoduje, że widzimy Człowieka, jego pasje, poczucie humoru, a nie niepełnosprawność, wózek. Nie ma mowy o litości, a z drugiej strony o wdzięczności.

Blondynka: Łezka mi się w oku zakręciła. ?... :)

Blondynka: Jakiego typu niepełnosprawność ma twój partner? Co stanowi dla niego przeszkodę w codziennym funkcjonowaniu?
Iwona: Niedowład lewej ręki i nogi. Zakres sprawności ręki to kilka podstawowych ruchów. A jeśli chodzi o nogę i chodzenie - Krzych wprawdzie porusza się już samodzielnie, ale daleko jeszcze do normalnego chodu.
Krzysiek: Nie dam rady chodzić po nierównej powierzchni, po piasku, po śliskiej nawierzchni. I biegać też nie dam rady.
Iwona: A do tego brak pamięci krótkotrwałej.
Krzysiek: To najbardziej przeszkadza w codziennym życiu.

Blondynka: Czy mieszkacie razem? Krzysiek: Tak, mieszkamy razem.

Blondynka: Czy czujecie się samodzielni, niezależni? Czy potrzebujecie pomocy bliskich/osób trzecich?
Krzysiek: Potrzebujemy wsparcia finansowego na moją rehabilitację, która jest kosztowna.
Iwona: Niestety, koszty są ogromne. Na co dzień finansowo dużo nam pomagają rodzice. Ale w Krzychowej walce o sprawność pomaga bardzo wiele osób – poprzez darowizny, przekazywanie 1% podatku, przychodzenie na koncerty charytatywne, kibicowanie na facebooku Życiowa walka Krzycha czy instagramie.

Blondynka: Jak wygląda Wasze życie zawodowe, utrzymanie finansowe?
Krzysiek: Jestem nadal na rencie chorobowej.
Iwona: A ja pracuję zawodowo.

Blondynka: Czy pomimo niepełnosprawności czujesz się w 100% mężczyzną?
Krzysiek: Tak!

Blondynka: Jak wasze otoczenie reaguje na was jako na parę – przyjaciele, znajomi, sąsiedzi, obcy ludzie?
Krzysiek: Normalnie. Traktują nas jak normalną parę.
Iwona: Jesteśmy bardzo lubiani. :) Tak nam przynajmniej mówią.
Krzysiek: Bardzo dużo osób, których nie znamy osobiście kibicuje mojej walce o sprawność.
Iwona: Tak myślę, że wzbudzamy pozytywne emocje. :) Oczywiście, że spotykamy się czasem z takim spojrzeniem „litości” ze strony obcych osób mówiących: „ależ ciężkie życie mają”. Ale to wszystko wynika z ich definicji szczęścia. Jestem też przekonana, że wiele z tych osób tak naprawdę nie wie, że pewnie zachowałoby się podobnie do nas, gdyby to ich spotkała choroba.

Blondynka: Co jest dla was największą trudnością w codziennym funkcjonowaniu? Jak sobie radzicie z pojawiającymi się problemami?
Krzysiek: Brak pamięci. To najbardziej utrudnia codzienne życie. Wciąż wszystko zapominam, gubię się. Nie wiem co wydarzyło się dziś, a co wczoraj. I czy w ogóle się wydarzyło. Ale jest już lepiej niż było na początku.
Iwona: Jest o wiele lepiej niż na początku, ale nadal to ja muszę „zarządzać” naszym gospodarstwem. Wymaga to niezłej logistyki– połączyć moją pracę zawodową, krzychowe dojazdy na rehabilitację i różnego rodzaje ćwiczenia/ zajęcia dodatkowe, i wszelkie inne obowiązki domowe, które mamy jak każdy.
Krzysiek: Niestety, nadal w wielu rzeczach jestem całkowicie zależny od Iwonki.

Blondynka: Jak widzicie swoją dalszą przyszłość?
Krzysiek: Wspólnie. :)  I chciałbym wrócić do pracy.
Iwona: Razem oczywiście.

Blondynka: Czy myślicie o zawarciu małżeństwa bądź urodzeniu i wychowaniu dziecka?
Iwona: Bardzo dobre pytanie... (śmiech) :D Wszystko zależy od Krzyśka. :)
Krzych: Tak, myślimy.
Iwona: :)

Blondynka: Dziękuję wam za wywiad i opowiedzenie swojej historii. Krzysztof, trzymam kciuki za powrót do pełnej sprawności.

Iwona: Muszę przyznać, że praca nad wywiadem zmusiła nas do przemyśleń.

PS. Blondynka: :Jeśli uważacie, że ta historia może wnieść coś wartościowego w czyjeś życie - udostępnijcie ją dalej!